"Liberation" podkreśla, że powietrzna interwencja zbrojna miała szybko "znokautować" siły Muammara Kaddafiego i umożliwić powstańcom przejęcie władzy. Wbrew przewidywaniom nie udało się jednak złamać oddziałów dyktatora i w Libii rozpoczęła się wojna pozycyjna.
Najbardziej doraźny cel operacji - uratowanie Benghazi, które jest bastionem opozycji, został wprawdzie osiągnięty, ale koalicja od początku nie miała ani skutecznej strategii wojskowej, ani politycznej. "Nie ma już zbyt dużo nadziei na horyzoncie" - alarmuje gazeta, według której "kosmetyczny kompromis" - np. przekazanie władzy przez Kaddafiego jednemu z jego synów, przypieczętowałoby tylko klęskę wspólnoty międzynarodowej.