Do tej pory mężczyzna opublikował na swoich stronach kilkanaście adresów. Belgijskim władzom udało się już raz zamknąć strony Holskena, ale ich założyciel ominął prawo, uruchamiając je ponownie na serwerze w Republice Dominikańskiej. „Pogromca pedofilów” zapowiada jednak, że częściowo wycofa się ze swojej działalności. Powodem nie jest nacisk władz, lecz fakt, że mężczyzna od pewnego czasu otrzymuje anonimy z groźbą śmierci.
Inicjatywa Holskena wywołała w Brukseli prawdziwą burzę. To niedopuszczalne, żeby sprawiedliwość wymierzały prywatne osoby - wyjaśniał belgijski minister sprawiedliwości, który jest przeciwny podawaniu do publicznej wiadomości adresów karanych pedofilów. Innego zdania są jednak rodzice dzieci z brukselskich przedszkoli, twierdząc, że za wszelką cenę muszą chronić swoje dzieci.