Związek Wypędzonych znów chce desygnować Erikę Steinbach do miejsca w radzie fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie". Władze związku dziś się zbierają i ponownie podejmą taką decyzję. Poprzedni rząd chciał uszanować polskie sugestie, że lepiej szukać mniej kontrowersyjnych postaci. Nowy rząd tej samej Angeli Merkel o Steinbach głośno się kłóci.

Fundacja "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" ma przygotować w Berlinie centrum muzealne i archiwalne dotyczące wypędzeń Niemców głównie z terenów obecnego polskiego Pomorza. Rada tej fundacji składa się z 13 członków. A właściwie powinna się składać, bo na dziś jedno miejsce jest wolne. Związek Wypędzonych ma prawo do jego obsadzenia, ale kandydaturę musi zaakcpetować rząd.

Przy poprzednim podejściu Erika Steinbach nie zyskała akceptacji SPD i części CDU, partii do której należy. Politycy wzięli pod uwagę m.in. polskie stanowisko, że Steinbach ma zbyt wiele budzących emocje wypowiedzi. Teraz w rządzie Angeli Merkel SPD zastąpiła FDP, ale partia liberałów w tej sprawie poglądy ma podobne do socjalistów - Steinbach w radzie fundacji nie chce.

Głośno o tym mówi szef FDP Guido Westerwelle, wicekanclerz i minister spraw zagranicznych. To w Polsce Westerwelle złożył pierwszą zagraniczną wizytę po objęciu stanowiska i obiecał w Warszawie, że zablokuje kandydaturę szefowej Związku Wypędzonych. To samo powtórzył w Niemczech i wywołał burzę. Bawarska CSU, też współtworzącą rząd, stwierdziła, że Steinbach ma prawo objąć to stanowisko. Największe CDU jest w tym temacie podzielone. Angela Merkel na razie milczy.

Nie milczą za to Niemcy na ulicy, którzy chętnie o Steinbach ze mną rozmawiali:

Rząd Angeli Merkel zbiera się dziś i jutro na pierwszym wyjazdowym i zamkniętym posiedzeniu. Będzie tam głównie spór o reformę podatków, ale temat Steinbach ma być wątkiem numer dwa.