W dzisiejszym patrolu odkryto w dole rzeki siatkę rozciągniętą w poprzek, w którą wpadają ryby. Już zapadła decyzja o wysłaniu w to miejsce ludzi kajakiem, ponieważ inaczej nie można tam się dostać. Kłusownicy znad Redy wynaleźli niespotykaną nigdzie indziej broń – „fishlupę”, czyli rurę z PCV ze szkłem powiększającym.
Za pomocą tej „fishlupy” kłusownik wypatruje rybę "stojącą gdzieś pod krzakiem", a drugi wówczas hakiem potrafi wyszarpać ją z wody -wyjaśnia Karol Kreft z Rady Miejskiej Redy. Kłusownikom łatwo sprzedać złapane ryby, bo chcą za nie niewiele – w granicach 10-12 złotych za kilogram. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Wojciecha Jankowskiego: