Mirosław Zdanowicz początkowo wszystkiego się wyparł. O całej sytuacji przypomniał sobie dopiero wtedy, gdy reporter RMF FM Wojciech Jankowski pokazał mu pismo do komisji, której Zdanowicz jest wiceprzewodniczącym, a które sam podpisał. Chodzi o to, że to chcemy zrobić jak gdyby wspólnie z wydziałem promocji miasta - tłumaczył:
Radny Zdzisław Kościelak w ogóle nie mógł sobie natomiast przypomnieć takiego głosowania. Jeżeli głosowałem, to musiałem być rzeczywiście… że tak powiem, oszołomiony - stwierdził:
Teraz oszołomienie na szczęście już minęło, a radny Kościelak przyznaje, że pisanie wniosków do siebie, a potem głosowanie nad nimi jest… nieeleganckie.