W dzielnicy Zawołżskiej, gdzie doszło do katastrofy, mieszka 100 tys. ludzi. W bliskim sąsiedztwie jednostki stoją pięciopiętrowe domy mieszkalne. Ludzie w popłochu opuszczali swoje domy. Z zagrożonej strefy wywieziono 3 tys. osób. Ewakuowanych umieszczono w hotelach i szkołach. W całym tym liczącym 600 tys. mieszkańców mieście nad Wołgą przez kilka godzin słychać było odgłosy wybuchów. Eksplozje następowały jedna po drugiej. Słychać je było z odległości kilkunastu kilometrów. Nad miastem widoczna była wielka łuna od pożaru.
Według wstępnych ustaleń błąd popełnili saperzy zajmujący się utylizacją amunicji. Jednak dopiero dzisiaj na pogorzelisko wejdą specjaliści i prokuratorzy. Posłuchaj relacji korespondenta RMF FM Przemysława Marca: