60-letni kapitan, absolwent Akademii Morskiej w Szczecinie, dopiero we wtorek dotarł do swojego domu w Monachium. Po koszmarze przeżytym na statku ma zamiar zaskarżyć hamburską firmę Leonard und Blomberg do sądu.
Jego żona, Bożena, która jest prawniczką, uważa, że armator zbyt długo przeciągał dramat uprowadzonych. Załoga pozbawiona wody i lekarstw była na skraju wytrzymałości i przeżywała olbrzymi terror psychiczny. Jak twierdzi małżeństwo Kotiuk na łamach magazynu „Focus” armator proponował piratom za mało pieniędzy, dlatego rokowania przeciągały się. Dopiero po czterech miesiącach piraci zwolnili niemiecki frachtowiec. Posłuchaj relacji korespondentki RMF FM Moniki Sędzierskiej: