Policja prowadzi dochodzenie w sprawie niedawnej bójki pomiędzy ochroniarzami zamku i fotografami. Jak się okazuje, sądowe skargi wniosły obie strony.
Szef ochrony zamku twierdzi, że intruzów złapano na terenie posiadłości, kiedy ukrywali się pomiędzy drzewami w wojskowych panterkach. Paparazzi z ukrycia chcieli zrobić zdjęcia nowo narodzonym bliźniętom pary.
Co innego mówi ranny fotoreporter, który zapewnia, że nie ukrywał się w prywatnym parku, tylko w pobliskim lesie. Twierdzi, że jeden z ochroniarzy chciał siłą zabrać mu aparat i zadał mu serię ciosów "krótkofalówką" w głowę.
Policja podkreśla, że Jolie i Pitt mogliby uniknąć tego typu niejasnych incydentów, gdyby ogrodzili ze wszystkich stron ponad 400-hektarową posiadłość, która wynajmują.