RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Idziemy na wojnę

Aktualizacja: Wtorek, 8 sierpnia (12:00)

"III wojna światowa zbliża się wielkimi krokami" – wieszcze prawicowy dziennikarz. "Wojny w Europie są więcej niż pewne" – dodaje. No to ja do lasu i kopię ziemiankę. Myślę także o zakupie mąki i cukru. Rozważam także magazynowanie spirytusu. Mój Dziadek twierdził, że to w czasie wojny najlepsza waluta płatnicza. Nie wykluczam także rozszerzenia pozwolenia na broń o lekkie i ciężkie karabiny maszynowe, choć nie wiem czy policja zrozumie powagę istniejącej sytuacji.

Dość żartów. Sytuacja wydaje się dość poważna, ale nie na tyle, aby tracić zdrowy rozsądek. Konflikt na Ukrainie - obok tego, że agresor, czyli Rosja, realizuje swój plan licząc na głupotę państw Zachodu - nie doprowadzi do wojny światowej. Będzie się teraz tlił, gdzieś tam wybuchną lokalne walki, będą prowokacje, ale nikt nie uruchomi globalnej machiny wojennej. Zachód podrzuci Ukraińcom trochę broni, oni sami nauczą się lepiej walczyć, a i Rosjanie zaczną zadawać sobie coraz częściej pytanie o co tak naprawdę idzie w tym konflikcie. Ale rozstrzygnie go nie ilość i jakość uzbrojenia, lecz sami Ukraińcy. Oni sami muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą silnego, suwerennego, własnego państwa, czy też takie państwo jest im niepotrzebne.

Moim zdaniem ten konflikt byłby niemożliwy, gdyby nasi ukraińscy bracia, od początku, od 1992 roku, wiedzieli, jakiego państwa potrzebują. Gdyby od początku zechcieli je budować jako państwo demokratyczne i praworządne, w którym władzę sprawują ludzie z silnym, demokratycznym mandatem. Takiego państwa nie było. Władza publiczna była w rękach oligarchów, korupcja przeżarła cały aparat państwowy, a myśl polityczna ograniczała się do rewindykacji historycznych. Konflikt obnażył te słabości, ale ich nie zlikwidował. Wręcz przeciwnie: oligarchowie stali się gubernatorami, pojawiły się prywatne wojska, a policja pieniądze na wypłaty zdobywa z mandatów i łapówek.

Jeśli zatem chcemy doprowadzić do pokoju na Ukrainie i zakończenia tego konfliktu, nie wystarczy militarne zadęcie. Potrzebne jest zbudowanie państwa, z cywilizowanymi regułami życia publicznego, opartego na jasnym, weryfikowanym w uczciwych wyborach, systemie władzy publicznej, na bezwyjątkowym przestrzeganiu prawa, na autorytecie funkcjonariuszy publicznych. Wreszcie na systemie ekonomicznym, który pozwoli na systematyczne budowanie gospodarki rynkowej.

Pomocy w prowadzeniu tych prac najbardziej dziś potrzebuje Ukraina. Marzy mi się, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego przy Prezydencie RP wypracuje w gronie międzypartyjnym taki projekt pomocy dla tego państwa, który będzie zawierał wsparcie w szkoleniu urzędników, w budowie samorządu terytorialnego, w tworzeniu systemu organizacji pozarządowych, w budowie wymiaru sprawiedliwości itp. itd. Że znajdziemy pieniądze na wsparcie wymiany gospodarczej z Ukrainą, na propagowanie nowoczesnego modelu państwa i społeczeństwa. Że sytuacją na Ukrainie przestanie zajmować się Premier Siemoniak, a zaczną się nim zajmować ministrowie merytoryczni, szefowie komisji sejmowych, liderzy partyjni, marszałkowie województw.

Nie chodzi o to, aby Ukraina była terytorium zależnym od któregokolwiek sąsiada, lecz państwem samodzielnym i suwerennym. Nawet wobec Polski. 

Źródło: RMF FM
Dalsza część artykułu pod materiałem video: