Po zwycięstwie reprezentacji Hiszpanii na mundialu w RPA w centrum Madrytu zebrało się ponad 200 tysięcy osób - w czerwonych koszulkach koloru hiszpańskiej drużyny, z twarzami pomalowanymi w barwy Hiszpanii. Strzelały petardy, a niebo rozświetlały sztuczne ognie. Słychać było śpiewy, wiwaty, dźwięki piszczałek, trąbek i wuwuzeli. Jestem Hiszpanem, Hiszpanem, Hiszpanem! - śpiewali kibice. Zwycięstwo wspólnie świętowały całe rodziny z dziećmi, znajomi i nieznajomi. Polały się litry piwa, wina i sangrii.
Hiszpania jest na Księżycu. To historyczny dzień w historii naszego sportu, Hiszpania po raz pierwszy wygrała Mundial - napisał "El Pais", a dziennik "ABC" dodawał wielkimi literami: Mistrzowie świata! Hiszpania ma już tytuł, którego jej brakowało.
Komentatorzy sportowi podkreślają, że hiszpańska drużyna wygrała pomimo twardego, pełnego przemocy futbolu Holendrów i fatalnego sędziowania angielskiego arbitra Howarda Webba, któremu zarzucono stronniczość.
Nie sankcjonował, jak powinien, twardej gry Holendrów. Przebaczył im dwie czerwone kartki. Van Bommel powinien być wyrzucony z boiska, De Jong wykorzystał pasywność Webba, nie ukarał karnym Heitinga podczas dogrywki - napisał "El Marca".
To był bardzo trudny mecz, ale mamy świetnych piłkarzy, którzy umieli przezwyciężyć problemy. Bo nie chodzi tylko o to, aby wygrać, ale o zasady i wartości ważne dla całej Hiszpanii - mówił po meczu trener Hiszpanów Vicente del Bosque.