W „słowniku” są prawie same obrazki. Wystarczy, by uchodźca, który nie mówi po francusku, niemiecku czy po polsku, pokazywał na jego stronach palcem o co mu chodzi – np. że chce iść do meczetu, jest głodny, boli go jakaś część ciała albo potrzebuje naładować komórkę. Może również pokazać na mapie, z jakiego kraju pochodzi i dowiedzieć się, jak w nowej ojczyźnie odróżnić meczet od kościoła czy synagogi. Są również liczby, kolory i produkty pierwszej potrzeby.
Obrazkowy „słownik” – przypominający trochę elementarz - będzie darmowo rozdawany organizacjom charytatywnym. Może być łatwo używany również poza Francja – wystarczy przekreślić długopisem nieliczne francuskie wyrazy oraz ratunkowe numery telefonów informacjami w innym języku.
TU MOŻESZ ZOBACZYĆ CAŁY "SŁOWNIK" DLA UCHODŹCÓW.
Marek Gładysz
(mpw)