Do brutalnej interwencji funkcjonariuszy doszło, gdy wielotysięczny tłum przeciwników prezydenta starł się z jego zwolennikami - mówi w rozmowie z RMF FM dziennikarka kirgiskiej "Komsomolskiej Prawdy".
W proprezydenckim wiecu brało udział około tysiąca ludzi, zwolenników opozycji było około trzech tysięcy. Dwie manifestacje starły się na Placu Starym. Funkcjonariusze milicji użyli gazu, a potem strzelali do tłumu gumowymi kulami. Jest wielu rannych.
Liderzy opozycji zarzucają prezydentowi Bakijewowi korupcję i domagają się jego ustąpienia. Według nich, starcia sprowokował właśnie on, dążąc do wywołania wojny domowej. Prezydent zarzuca natomiast opozycji "bezprawną próbę przejęcia władzy".