Generał Janicki nie chce komentować przecieków ze śledztwa. Nie chce też odnosić się do niepotwierdzonych informacji o zeznaniach swoich podwładnych. Powtarza jednak, że informacje, jakoby funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu nie było na lotnisku, są nieprawdziwe.
Jestem natychmiast gotowy złożyć stosowne wyjaśnienia panu premierowi. Podtrzymuje, to co powiedziałem. BOR realizował swoje zadania na lotnisku w Smoleńsku. Funkcjonariusze byli na lotnisku 10 kwietnia rano. Czekali na samolot z prezydentem - twierdzi generał.
Na pytanie ilu funkcjonariuszy znajdowało się na lotnisku, generał Janicki odpowiedzieć nie chciał. Jak dodał, złoży stosowane wyjaśnienia szefowi rządu.
Z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM wynika, że na lotnisku w Smoleńsku na przylot prezydenckiego tupolewa czekało dwóch funkcjonariuszy BOR. Jeden, z grupy przygotowującej wizytę od samego początku. Drugi, na stałe pracujący przy ambasadzie w Moskwie. 5 oficerów BOR czekało na delegację w Katyniu, bo ochrona osobista prezydenta leciała razem z nim tupolewem.