Ostatnia deska ratunku dla osiedla Babie Doły to uregulowanie wód gruntowych, które rozmywają klif od góry. Tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy.
Częściowo potwierdza to Urząd Morski, ale zastępca dyrektora Anna Stelmaszyk-Świerczyńska twierdzi, że brzeg musi się osunąć o dalsze kilkanaście metrów – do tak zwanej linii bezpieczeństwa. To może oznaczać, że zawali się najbardziej zagrożony budynek.
Urząd Morski w Gdyni tegoroczne straty sztormowe szacuje na kilkanaście milionów złotych. Jeszcze w tym tygodniu we Władysławowie rozpoczną się prace przy naprawie brzegu zdewastowanego przez fale morskie u nasady Półwyspu Helskiego.