Mieszkańcy Babich Dołów chcą, by to urząd miasta przejął budynki i zbudował tam system burzowy; klif podmywany jest bowiem nie tylko od spodu, ale także jest rozmywany przez deszcze. O przejęcie ziemi przez miasto rada osiedlowa zabiega już od dłuższego czasu. Na razie bez skutku.
Urząd nie chce tych budynków, bo - jak tłumaczy - z naturą nikt nie wygra i osiedle w perspektywie kilkudziesięciu lat i tak runie do morza. Nie ma więc sensu wydawać milionów na beznadziejną sprawę; to jest syzyfowa praca – usłyszał w magistracie reporter RMF.
I tak Babie Doły znalazły się w kuriozalnej sytuacji – przez najbliższe lata osiedle będzie ziemią niczyją.