Na kilka godzin pracę porzucili kierowcy autobusów, motorniczowie metra i tramwajów. Lotniska pozostały otwarte i trasy międzynarodowe są obsługiwane normalnie, ale odwołano niemal wszystkie loty krajowe. W Pireusie setki demonstrantów ze związku zawodowego, wspieranego przez partię komunistyczną, próbowały uniemożliwiać pasażerom wchodzenie na pokłady promów, płynących na wyspy na Morzu Egejskim. Część promów wyszła rano z portu, bo udział marynarzy w strajku generalnym sąd uznał za nielegalny. Nie wszyscy pasażerowie zdołali jednak dostać się na pokład.
Do jutrzejszego poranka strajkować będą dziennikarze. Nie są nadawane dzienniki radiowe i telewizyjne, nie ukaże się też jutrzejsza prasa.
Strajk zorganizowały związki zawodowe sektora prywatnego i publicznego, przeciwne rządowym planom podniesienia wieku emerytalnego i zmniejszenia kosztów ponoszonych przez firmy, które zwalniają pracowników. Dzisiaj zaczyna się debata parlamentarna na temat tych zamierzeń. Potrwa około tygodnia.