Ten fakt ujrzał światło dzienne, gdy minister przekazał mediom projekt reformy francuskiego szkolnictwa, w którym było aż kilkadziesiąt błędów. Dziennikarze zapytali go, czy na pewno sam napisał ten tekst. Oczywiście, że sam – z moją ekipą - odpowiedział z dumą polityk i wpadł w pułapkę.
Związki nauczycielskie we Francji żądają jego dymisji i zalecają mu powtórzenie szkoły podstawowej. Oburzają się, że znienawidzona przez nich reforma oświaty, zakładająca cięcia budżetowe, wyprodukuje pokolenia równie „niepiśmiennych bufonów” jak pan minister.