Studenci, a chodzi tu o grupę ponad 100 osób zastanawiają się nawet nad wynajęciem prawnika i skierowaniem sprawy do sądu. Dla nich to olbrzymie zaskoczenie, bo o całej sprawie dowiadują się dopiero teraz.
Uczelnia tłumaczy, że gdyby nie pobrała opłat za naukę, to złamałaby prawo, ponieważ studia niestacjonarne muszą być płatne. Jutro na uczelni planowane jest spotkanie w tej sprawie z panią prorektor. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF, zaproponuje ona studentom rozłożenie opłaty na raty.