Gazeta, będąca własnością koncernu, wydającego także dziennik "New York Times", przypomina, że lustratorzy muszą polegać na tajnych materiałach komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, które - jak podkreśla - "są niekompletne i zawodne".
Proces lustracji, opierający się niemal całkowicie na nielegalnie zdobytych dowodach, nie może być wiarygodnym sposobem odróżnienia między Polakami, którzy byli płatnymi konfidentami, a tymi, którzy po prostu zrobili coś, co musieli zrobić, aby przetrwać, nie zdradzając rodziny, przyjaciół i kolegów - pisze dziennik w artykule redakcyjnym.
Jeżeli jest jakiś uzasadniony motyw ustawy lustracyjnej, to jest nim potrzeba usunięcia dawnych funkcjonariuszy tajnej policji i aparatczyków komunistycznych, którzy wykorzystywali swoje koneksje po 1989 r. aby wejść w posiadanie państwowego majątku po zaniżonych cenach i wzbogacić się oraz zachować władzę w nowej Polsce - czytamy w artykule.
Jednak czystka przeprowadzona przez Kaczyńskich i przewidziana w ustawie lustracyjnej obiecuje rewanż zamiast sprawiedliwości, nadużycie władzy politycznej, zamiast szacunku dla praw jednostki. Demokratyczni przyjaciele Polski powinni upomnieć Kaczyńskich, że działają bardziej jako totalitaryści, niż demokraci - konkluduje "Boston Globe".