W telewizyjnym przemówieniu prezydent Bush po raz pierwszy przyznał, że jego administracja popełniła w Iraku błędy, za które - jak powiedział - odpowiedzialność spoczywa tylko na nim. Zdaniem Busha, dodatkowe 20 tysięcy żołnierzy doprowadzi do ograniczenia przemocy głównie w Bagdadzie i okolicach, gdzie sytuacja pod względem bezpieczeństwa jest najgorsza.
Bush zapowiedział też przyspieszenie szkolenia armii i policji irackiej. Ogłosił ponadto nasilenie ofensywy dyplomatycznej na Bliskim Wschodzie, mającej przekonać arabskie kraje regionu, aby poparły wysiłki USA w Iraku.
Plan z rezerwą przyjęli amerykańscy Demokraci i większość rządów w Europie, a wielu komentatorów, podobnie jak zwykli Irakijczycy, wyraziło wątpliwość w jego powodzenie.