Jest to problem, który uczonym niejednokrotnie spędza sen z powiek. Jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, który chroniony gatunek jest ważniejszy i czy w takim konflikcie któryś z nich da się uratować, reporter RMF FM Piotr Glinkowski nie usłyszał.
Adam Rostański, botanik z Uniwersytetu Śląskiego, tłumaczy, że każdy taki przypadek jest oddzielnie rozpatrywany, ale najczęściej pozwala się przyrodzie samej wszystko wyregulować. Podobnie było również w tym wypadku.
300-letni dąb, mimo protestów mieszkańców Baranowic, został zjedzony przez kozioroga dobosza. Jego pozostałości rozkładają się teraz w tamtejszym parku. Niezgodne z prawem byłoby bowiem również jego przeniesienie w inne miejsce.