Nie rozumiem dyskusji o dopuszczalności dawania dzieciom klapsów. Każdy klaps to zastosowanie przemocy. Sprawa jest prosta. A wszystko, co jest przemocą, powinno być zabronione i nie powinno być żadnej dyskusji, czy to już jest bicie czy nie jest.

Dorosły występuje tutaj z pozycji silniejszego i swojej siły używa. To zawsze jest upokarzające. To nigdy nie jest wychowawcze. To jest jedynie wyraz bezsilności dorosłych, którym brakuje innych argumentów, a jeszcze częściej wyraz frustracji, które zostają przenoszone na słabszych. Bo tak właśnie ludzie mają, że własne niepowodzenia "odreagowują" na innych: Nie udaje mi się w pracy, to pokażę w domu, jakim jestem panem i władcą. Niech ktoś się mnie boi, niech boją się moje dzieci, bo inni się ze mnie śmieją albo mnie lekceważą.

Moim marzeniem jest sytuacja, w której każdy, kto uderzy dziecko, zostanie ukarany dokładnie w taki sam sposób. Z łatwością mogę wyobrazić sobie sytuację, że w miejscu publicznym ktoś pokazuje takiemu niezrealizowanemu, zakompleksionemu draniowi, jak fajne jest bycie upokarzanym. Zapraszam do dyskusji, choć od razu zaznaczam, że w tym temacie jestem nieugięta.