Według drużyny, do rozstania z trenerem doszło, bo efekty jego pracy już od dłuższego czasu budziły zastrzeżenia i pretensje władz klubu. Trenowaliśmy zawodników innych klubów zamiast więcej uwagi poświęcać wsparciu ekipy narodowej. Do tego młodzież słabo garnęła się do drużyny – mówił rzecznik drużyny.
Liebiediewa dziwią te pretensje. Były trener tłumaczy, że na Białorusi brakuje jeszcze dobrych szkół sportowych i nie było skąd brać dobrych zawodników. Dlatego wyniki mogły być niezadowalające. Zastanawiające jest tylko, dlaczego mówi się o niesatysfakcjonującym poziomie gry drużyny w dzień po jej tryumfie. Zdaniem byłego trenera problem tkwi w czymś zupełnie innym, choć oficjalnie nie chciał tego łączyć z przegraną drużyny prezydenta.