Lebiedźka został zatrzymany przed siedzibą swojej partii; milicja drogowa stwierdziła, że... źle zaparkował samochód. Tydzień temu Lebiedźka był aresztowany i skazany na grzywnę za zorganizowanie nielegalnego wiecu w Mohylowie.
Z kolei Andrzej Pisalnik trafił na 5 dni do aresztu za "drobne chuligaństwo". Nieformalny rzecznik Związku Polaków na Białorusi został zatrzymany przez milicję, gdy wyszedł z domu. W sądzie funkcjonariusze zeznali, że przeklinał na przystanku autobusowym i nie zareagował na upomnienie.
Działacze ZPB zwracają uwagę, że Pisalnik został skazany pod takimi samymi zarzutami i według takiego samego scenariusza, jak wczoraj wiceprezes związku Józef Porzecki i polonijny dziennikarz Andrzej Poczobut.
Ale represje dotykają nie tylko polskich dziennikarzy. Dwaj Ukraińcy nie zostali wpuszczeni na Białoruś, skąd mieli relacjonować przebieg wyborów prezydenckich. W nocy wysadzono ich z pociągu jadącego z Kijowa do Mińska. Ukraińców nie wpuszczono na terytorium Białorusi, mimo że mieli wszystkie wymagane dokumenty – pozwolenie białoruskiego MSZ i akredytację.