Boeing, którym mieli lecieć turyści, miał awarię. Mechanicy rozpoczęli naprawę, a wylot przesunięto na godz. 9. Naprawa jednak się przedłużała. Wczesnym popołudniem okazało się, że usterki nie da się szybko usunąć. Zapadła więc decyzja o podstawieniu innego samolotu, który odleci dopiero wieczorem.
Pasażerowie przez długi czas skarżyli się m.in. na brak informacji i dostępu do bagażu, który został już umieszczony w samolocie. Rzecznik portu Cezary Orzech powiedział, że pasażerom zapewniono właściwą opiekę. Mogli też dostać swój bagaż - komunikaty na ten temat ogłaszano z lotniskowych głośników. Przypomniał, że obowiązek informowania pasażerów w razie kryzysowej sytuacji spoczywa na biurach podróży, które organizują ich wypoczynek.
Jeszcze na lotnisku turystom zapewniono dwa posiłki. Gdy zapadła decyzja o podstawieniu innego samolotu, pasażerom zapewniono zakwaterowanie w hotelu w pobliżu lotniska. Tam mają zjeść obiad i kolację.