Każdy, kto sądził, iż żołnierze jadą do Afganistanu na piknik, każdy, kto ma wyobrażenie o historii tego kraju, zna Afgańczyków, widział teren, każdy kto liczył się z groźbą powrotu talibów i rozumiał, co się dzieje w sąsiadujących prowincjach, powinien był wiedzieć, iż wysyłanie tam szczupłych sił brytyjskich przy równoczesnym zaangażowaniu w Iraku, to szaleństwo - powiedział gen. Guthrie w wywiadzie dla tygodnika "Observer".
Generał nie wierzy w szybkie wycofanie się z Iraku, gdzie stacjonuje 7,2 tys. Brytyjczyków. Guthrie 5 lat temu odszedł na emeryturę, ale cieszy się wysoką opinią w rządzie i zaufaniem premiera. Dlatego – zdaniem tygodnika – jego wypowiedź na pewno zaalarmuje Downing Street. A jest się czym niepokoić, bo to już drugi tak krytyczny głos z kół wojskowych. Wcześniej szef sztabu gen. Richard Dannatt wezwał rząd do ustalenia rychłego terminu wycofania się z Iraku i stwierdził, iż brytyjska obecność wojskowa w tym kraju czyni sytuację bardziej niebezpieczną.