Do rozbłysków na Słońcu, o których mówimy, doszło w środę i czwartek.
Po północy 2 października doszło do rozbłysku z obszaru aktywnego 3842 południowo-wschodniej części tarczy słonecznej. Rozbłysk klasy X7.1 był w tej chwili drugim najsilniejszym rozbłyskiem podczas obecnego 25. cyklu słonecznego.
Wczoraj o godzinie 14:18 doszło z tego samego obszaru aktywnego do jeszcze potężniejszego rozbłysku klasy X9.0. To już najsilniejszy rozbłysk obecnego cyklu, najpotężniejszy po tej stronie Słońca od września 2017 roku.
Czas, z jakim koronalny wyrzut masy ma szanse dotrzeć do Ziemi, jest trudny do wyliczenia. Zwykle zajmuje to kilkadziesiąt godzin.
W tym przypadku wstępne prognozy wskazują, że w piątek od 10:00 dociera do nas już maksimum po pierwszym rozbłysku, kolejne - po tym silniejszym - może pojawić się w sobotę po południu.
Dodatkowo jeszcze będziemy odczuwać skutki słabszych rozbłysków typu M, które towarzyszyły tym najsilniejszym. Dane na ten temat są przez NOAA na bieżąco aktualizowane.
Agencja nie przewiduje, by w związku z pojawieniem się burz geomagnetycznych doszło w ten weekend do poważniejszych zakłóceń w pracy satelitów, czy infrastruktury na Ziemi.