Eksperymentem objęto ponad 200 uczniów jednej szkoły, którym przez dwa miesiące opóźniono porę pierwszego dzwonka o pół godziny. Okazało się, że nie tylko wstawali później, ale i zasypiali wcześniej, w sumie przedłużyło im to średnią dobową dawkę snu aż o 45 minut. Odczuli też wyraźną poprawę samopoczucia, czuli się mniej zmęczeni, rzadziej zdradzali objawy depresji. Dodatkowo liczba spóźnień i nieobecności na pierwszej lekcji spadła o blisko połowę.
Naukowcy z Pediatric Sleep Disorder Center at Hasbro Children's Hospital in Providence, Rhode Island przekonują na łamach czasopisma "Archives of Pediatrics & Adolescent Medicine", że perspektywa późniejszej pory wstawania wcale nie sprawa, że nastolatki opóźniają wieczorem czas pójścia spać. Dzięki temu ponad połowa badanych przesypiała dziennie co najmniej osiem godzin.