Konieczność pamiętania rozmaitych haseł to problem, z którym powszechnie się dziś spotykamy. Pamięć i bezpieczeństwo stoją tu w jaskrawym konflikcie. Hasła łatwe do zapamiętania zapewniają zazwyczaj tylko iluzję bezpieczeństwa, te naprawdę dobre są z kolei zwykle zbyt skomplikowane, by je utrzymać w pamięci. Badacze z Yorku proponują, by do testowania naszej tożsamości użyć tego, co w naturalny sposób zapamiętujemy najlepiej - znajomych twarzy.
Człowiek ma szczególne zdolności w rozpoznawaniu znajomych twarzy, identyfikujemy je nawet na zdjęciach bardzo słabej jakości. Z drugiej strony, nieznajome twarze na różnych zdjęciach często uznajemy za zupełnie różne osoby. Twórcy "Facelocka" postanowili ten efekt wykorzystać. Ich pomysł przewiduje, że po to, by zagwarantować sobie dostęp do systemu będziemy musieli przedstawić komputerowi zestaw znanych nam, a niekoniecznie znanych innym twarzy. Gdy będziemy się chcieli zalogować, komputer pokaże nam zestaw przypadkowo dobranych zdjęć, wśród których będą te, które znamy. By przejść test wystarczy wskazać te właściwe.
Metoda ma mieć dwie podstawowe zalety. Po pierwsze nie będzie od nas wymagała dodatkowego zapamiętywania czegokolwiek. Znajome twarze zapisują nam się w głowie bez naszego udziału, praktycznie nigdy ich nie zapominamy. Przejście testu nie powinno być żadnym problemem. Po drugie system powinien być odporny na próby nieuprawnionego dostępu. Dla osoby postronnej, wszystkie twarze będą nieznajome. Nie będzie też możliwości podpatrzenia nam kodu przez ramię. Za każdym razem system ma pokazywać nam inny zestaw twarzy z bazy danych.