Zabieg - jak zachwalają sami pacjenci - jest bezbolesny, trwa 40 minut i nie wymaga interwencji chirurga. Osoba poddana neuroprotekcji na drugi dzień wraca do domu.
Tętnice szyjne poszerzane są za pomocą specjalnego urządzenia zwanego stendem – tłumaczy lekarz przeprowadzający zabieg. Wprowadzamy cewnik do tętnicy szyjnej, następnie dokonujemy takiego jakby odwrócenia przepływu krwi. A ta potem jest filtrowana – wybiera się z niej wszelkie zanieczyszczenia, które gdyby dostały się do mózgu, mogłyby spowodować jego udar.
W trakcie zabiegu pacjent jest przytomny; może nawet rozmawiać z lekarzami.
Dodajmy, że udar mózgu dotyka każdego roku 5 tysięcy mieszkańców Dolnego Śląska. Dzięki nowoczesnemu leczeniu ryzyko ponownego wylewu wynosi u nich zaledwie dwa procent. Wcześniej było pięciokrotnie większe. Neuroprotekcja to zabieg ratujący życie, jest więc finansowany przez NFZ.