Okazuje się, że znana restauracja Vantre, znajdująca się w centrum Paryża, proponowała amatorom unikatowych trunków wino z regionu Hesji Nadreńskiej z 1940 roku ze swastykami na etykietach. Jako pierwsi larum podnieśli internauci.
Ceny butelek wahały się od 750 do 980 euro.
Wobec fali oburzenia w mediach właściciel restauracji wycofał je ze sprzedaży. Zapewnił, że nie ma neonazistowskich poglądów. Jego zdaniem chodziło wyłącznie o usatysfakcjonowanie francuskich smakoszy, którzy nigdy jeszcze nie degustowali "hitlerowskiego wina".
Zapewnił, że udało mu się zdobyć tylko trzy butelki niemieckiego wina z okresu II wojny światowej, które znajdowały się w posiadaniu "pewnego kolekcjonera".
W restauracji, w której piwnicy przechowywanych jest 45 tysięcy butelek różnych napitków, niemieckie trunki z regionu Hesji Nadreńskiej z 1940 roku nie były proponowane wszystkim klientom. Widniały w rubryce nazwanej "Winogrona III Rzeszy" w specjalnej karcie win, do której wgląd mieli tylko koneserzy.
Według historyków tego typu wino było często serwowane w czasie II wojny światowej niemieckim oficerom w wojskowych kantynach.
Wielu prawników twierdzi, że sprzedaż "hitlerowskiego wina" w paryskiej restauracji była legalna. Francuskie prawodawstwo umożliwia bowiem kolekcjonowanie, sprzedawanie i kupowanie wszelkiego rodzaju pozostałości z okresu III Rzeszy - nawet tych z nazistowskimi symbolami. Zakazane jest tylko ich publiczne eksponowanie.
Część ekspertów zastanawia się jednak, czy postawienie zamówionej przez klientów butelki "hitlerowskiego wina" na stoliku w restauracji nie można uznać za jej publiczne eksponowanie.
Większość francuskich mediów podkreśla, że - niezależnie od kwestii prawnych - serwowanie w znanej paryskiej restauracji trunków z okresu III Rzeszy ze swastykami na butelkach może szokować.