Bezpośrednim powodem wywiadu była arcyciekawa książka, opublikowana nakładem wydawnictwa Znak.
Bogdan Zalewski zaprasza na wywiad z Agnieszką Markiewicz i Davidem Harrisem!
DAVID HARRIS - w latach 1990-2022 dyrektor generalny American Jewish Committee, który "The New York Times" nazwał "czołową i najbardziej szanowaną z amerykańskich organizacji żydowskich", a Nicolas Sarkozy określił jako "najskuteczniejszą, bardzo wpływową i zasłużoną amerykańską organizacją żydowską". Harris został nazwany przez Szimona Peresa "ministrem spraw zagranicznych narodu żydowskiego". Jest najczęściej odznaczanym żydowskim liderem organizacji pozarządowej w historii Stanów Zjednoczonych, w tym dwukrotnie przez polskie władze, oraz laureatem czterech doktoratów honoris causa.
Autor wielu książek, a także setek felietonów i artykułów dotyczących globalnej problematyki żydowskiej w czołowych mediach na całym świecie. Kształcił się na University of Pennsylvania i London School of Economics, był visiting scholar na Johns Hopkins University oraz senior i junior associate na Uniwersytecie Oksfordzkim.
Jest też mężem, ojcem i dziadkiem.
AGNIESZKA MARKIEWICZ - absolwentka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2017-2019 dyrektorka biura American Jewish Committee Central Europe. Wcześniej przez wiele lat związana z Forum Dialogu, najstarszą i największą organizacją zajmującą się w Polsce dialogiem polsko-żydowskim, oraz Instytutem Adama Mickiewicza. Przewodnicząca rady nadzorczej warszawskiego Jewish Community Center, angażuje się w wiele inicjatyw związanych ze społecznością żydowską i Izraelem. Prywatnie mężatka i mama dwóch córek.
Glob ma wiele wymiarów. Oto jeden z nich. (Moje refleksje na kanwie książki)
G.L.O.B. L.U.D.Z.I. B.O.G.A.
Granica biegnąca w każdym człowieku to fakt, nie fantom, choć sporo osób na świecie uważa, że nie ma w ich wnętrzach wyraźnych podziałów, że nie istnieje w duszy szlaban między ojczyzną dobra a krajem zdrad, że nie ma w istocie muru pomiędzy krainą arbitralnego kłamstwa a państwem obiektywnego prawa, że nie należy w sobie chronić - jak płotem z concertiny zwiniętej w podwójne helisy- obszaru naturalnego piękna od ohydy zony zła.
Lubimy stale podkreślać, że płynne są granice, prawdy przechodzą jedne w drugie, mieszają się tak, że nie wiadomo już, co jest prawdziwe, co jest Prawdą.
Obojętność to wszechobecna anarchia, gdy każde pojęcie przechodzi wszelkie pojęcie.
Bytujemy wtedy tak, jakby nas nie było, jak pył pchany wiatrem po polnej drodze, rozwidlającej się w kolejne labiryntowe ścieżki, a każda kończy się ślepo, ostatecznym zamknięciem oczu, niczym powieka trumny.
Los nie do pozazdroszczenia.
Uniwersalna grozi nam wtedy zagłada.
Dzieło unicestwiania, którego najstraszliwszym wzorem była tamta Zagłada.
Znikały masowo nie tylko osoby, zabijane było człowieczeństwo, bo my- ludzie mordowaliśmy i ciała, i dusze, i w innych, i w samych sobie.
Inny był wrogiem, którego należało pozbawić wszelkich atrybutów istnienia, odebrać mu twarz, język, rzeczy, przestrzeń i czas.
Bezwzględna walka z drugim człowiekiem zawsze jest samobójcza.
Owładnięci żądzą mordu ludzie, zabijali swych bliźnich, śmiertelnie godząc w samych siebie, bo tak głębokie rany nigdy się nie zabliźnią.
Godzić zwaśnionych ludzi (także w sobie samych) to Cel, bo jakże swoiste to dwoiste słowo- "godzić"- jak derridiański nierozstrzygalnik.
Alternatywą jest to, co powyżej- wyżej, a przecież pochodzi z samego dna, z naszego DNA.