Książki - jak wiadomo - bywają dobre, złe i takie sobie. W programie Ewy Stanek "Między Słowami" w RMF Classic opowiadam o książkach, które chcą zmieniać nasze opinie o świecie i nas samych, przy pomocy mniej lub bardziej przekonujących naukowych argumentów. Dziś - rozważania o... teoriach spiskowych i ich wpływie na historię, zaskakująco dużym wpływie. Zapraszam.

Voodoo historie

Tytuł: "Voodoo historie". Autor: David Aaronovitch. Data wydania: 7. maja 2009 roku...

Brytyjski dziennikarz w podtytule swojej książki wyjaśnia co za "voodoo historie" ma na myśli. Pisze o teoriach spiskowych, które wpłynęły na bieg współczesnej historii. Nietrudno się domyślić, że David Aaronovitch nie jest zwolennikiem teorii spiskowych. Równocześnie jednak w swojej książce przekonuje, że spiskowe pojmowanie rzeczywistości nie jest cechą charakterystyczną takiej czy innej opcji politycznej, przynależy raczej opcji, która w danej chwili traci polityczne wpływy. Aaronovitch przypomina wiele historii, które w kręgu brytyjskiej i amerykańskiej polityki rozprzestrzeniały się szybko i pozostawiły po sobie grono wiernych wyznawców. Przypomina teorie dotyczące spisku na życie Kennedyego, śmiertelnego wypadku księżnej Diany, przekonania o tym, że prezydent Roosevelt wiedział o planach ataku na Pearl Harbour i pozwolił, by je zrealizowano i w ten sposób wciągnięto A,merykę w wojnę na Pacyfiku. Przypomina też oskarżenia pod adresem Georga W. Busha, że wiedział o zamachu 11 września i z podobnych w sumie względów, pozwolił, by ten zamach się udał. Wygląda na to, że każdy z nas ma teorie, w które chętnie uwierzy i takie, które jako spiskowe skwituje pogardliwym uśmiechem. Czy w świecie wszechogarniającej pseudoinformacji to objaw tęsknoty za tajemnicą i jej ścisłym, precyzyjnym wyjaśnieniem, a może po prostu wyraz nieufności wobec odpowiedzi, których mamy pod dostatkiem, a które wydają się za proste, by mogły być prawdziwe. Nie zanosi się na to, by historia miała się toczyć bez spiskowych teorii, trzeba nauczyć się z nimi żyć i tymi które podzielamy i tymi, którym najchetniej ukrecilibyśmy łeb...