Dzięki odkryciu naukowców z Uniwersytetu Berkeley, ładowanie podręcznych urządzeń elektronicznych może przybrac zupełnie nową formę. Są szanse, że zamiast ładowarki bedziemy mogli posłużyć się... ciepłem swojego ciała.

Chodzi o wykorzystanie, naturalnie traconego przez nas ciepła, choćby przez noszenie naszych gadżetów, pod swetrem. Dzięki nowej metodzie tworzenia włókien krzemowych bardzo silnie zwiększono wydajność efektu termoelektrycznego, czyli przemiany ciepła na prąd elektryczny. To pozwala realnie myśleć o ładowaniu komórki, czy odtwarzacza mp3 przez samo trzymanie w kieszeni.

I Krzysztofowi Urbaniakowi i mnie, na samą myśl robi się ciepło.