Co tam panie w polityce? Chińczycy trzymają się mocno ... za portfele.


I. Państwo Środka w bankowym cieniu  

Wygląda na to, że Chińczycy już tak nie błyszczą, nie świecą przykładem bezprecedensowego rozwoju. Nad Pekinem pojawiła się smuga cienia. Władze mają poważny problem z zadłużeniem. Nad Chinami zawisły czarne chmury, na horyzoncie majaczy widmo recesji. Wyczerpały się źródła prosperity.  

Do omówienia tej problematyki zaprosiłem prof. Piotra  Łasaka z Katedry Finansów i Ekonomii Międzynarodowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eksperta do spraw tego typu kryzysów, ale także m.in. procesów digitalizacji rynków finansowych oraz zarządzania finansami przedsiębiorstw. Dr hab. Piotr Łasak jest autorem i współautorem wielu książek, także o Chinach, w tym: "The Financial Implications of China's Belt and Road Initiative. A Route to More Sustainable Economic Growth", "Financial Interdependence, Digitalization and Technoogical Rivalries. Perspectives on Future Cooperationand Integration in Sino-American Financial Systems. Przed rozmową zapoznałem się z artykułem "Structure and Risks of the Chinese Shadow Banking System:  The Next Challenge for the Global Economy?".

Profesor Łasak zebrał dla nas, dla lepszego obrazu, kilka podstawowych informacji o stanie, w jakim znalazły się Chiny. 

Cytat

Obecnie chiński dług jest rekordowy i sięga 280% PKB. Dług publiczny jest dość niski, bo wynosi zaledwie 50% PKB. Znacznie większy jest dług gospodarstw domowych (63% PKB), a największe znaczenie ma dług przedsiębiorstw niefinansowych (166% PKB). Obecny deficyt budżetowy Państwa Środka wynosi około 6-7% PKB. Można do tego dodać, że Chiny mają jeden z największych na świecie systemów shadow banking (bankowość cienia), obejmujący około 40% wszystkich pożyczek udzielonych w tym kraju. Oprócz problemów wewnętrznych, wiele wyzwań wynika z międzynarodowej sytuacji Chin. Obecnie Chiny za wszelką cenę starają się poprawić pozycję swojej waluty (renminbi, lub potocznie juan). Podczas gdy dolar amerykański stanowi ponad 60% wszystkich aktywów walutowych i jest wykorzystywany w ponad 40% światowych płatności, waluta chińska bierze udział w zaledwie 2% płatności światowych.
Piotr Łasak: kilka bieżących informacji o chińskiej gospodarce

Ten krótki raport stanowił punkt wyjścia do naszej rozmowy.   

II. Tao globalnej geopolityki 

Dedykowane: Małgorzacie Judzie i Aleksandrze Rejnowicz w podzięce za azjatyckie impresje w pociągu z Bielska-Białej do Krakowa

Motto: 

"Kto wysoko szacuje Życie,

nie wie nic o Życiu;

dlatego ma Życie. 

Kto Życia nie szacuje wysoko,

usiłuje Życia nie utracić;

dlatego nie ma Życia." 

Laozi "Taoteking. Księga Sensu i Życia"  

1. Tajemnicą tajemnic stochastyki Globu jest trwałość wiarołomnych sojuszy, oraz stałe przywiązanie do własnej zmienności i ufność pokładana w zdradzieckim partnerstwie z przyjaciółmi najgroźniejszych wrogów.

2. Analogią są sny, prawdziwe tylko in statu nascendi, bo po przebudzeniu stają się w najlepszym przypadku błogą blagą lub koszmarną ułudą, w gorszym - dziurą po grubej warstwie marzeń i majaków, glebą wyobrażeń wydrążoną do pokładów czarnego granitu, poziomu zera wyobraźni, zaś w przypadku najgorszym- polem pełnym plew i stosów słomy do towarzyskiego sypania sentencjami i plecenia pleonazmów, czyli całej tej psychoanalitycznej paplaniny.

3. Oni obecnie mogą osaczać osobne osoby okrągłymi słówkami, lukrować cały świat frazeologią frazesów, otaczać glob w plaźmie powiedzonek, tak jak przed wiekami odkryli faktury płaskich wyrazów, którymi także teraz - niby tanimi tkaninami z drukiem i podszewką podtekstów - drażnią, pieszczą, ranią, łaskoczą, przesłaniają lub duszą swych poddanych, dodatkowo prowadząc z nimi grę w precyzyjnie wycelowane i laboratoryjnie nacechowane wielokolorowe kulki kalkomelodyjek, sztucznie barwione draże drażniące momentalną esencjonalnością, nasycone słodkim słownym cyjankiem oraz trującym cukrem ołowiowym, zwykłym kłamstwem dławiącej wolne głosy władzy.

4. Tracisz tylko czas na zgłębianie poszczególnych chińskich wyobrażeń oraz ich wyrażeń, bo po cóż ci uczony przypis do passusu o "słomianych psach składanych w ofierze" ¿ czyż nie lepiej od razu przełożyć go na swój tak polski "słomiany zapał", tlący się wciąż za drzwiczkami piecyka własnej głowy, niemal wygasłej, z gazetowymi płatkami czarnej róży żalów, fruwającymi bezwładnie po osmalonej komorze za każdym twoim bezsensownym dmuchnięciem na rozpałkę?

5. Elementarna wiedza o Imperium mieści się w haśle "zabij państwo", każde, nawet a zwłaszcza to, z którego czerpie życiodajne soki, dlatego imperia to byty organiczne, więc z definicji ograniczone, żyjące sobie pasożytniczo i ginące śmiercią samobójczą.


6. Kres arbitralności to warunek konieczny odrodzenia się globalnego dobra, bo wciąż potrzebna jest wyższa instancja i ta rządząca, i ta dyskursywna, i rozsądzająca, ale nie ta dyskredytująca się dekretami, nie ta puchnąca od uchwał i nie ta anarchizująca jak każda krytarchia; wyższą wartość trzeba odnaleźć w zawartości odpowiednika dawnych spluwaczek; ale prawdziwą zagadką zagadek jest już sam analogon spluwania.

7. Idealny kraj dla krytarchii jest jak pionowa elipsa - ZERO - tylko że rzeczywistość ciągle nie może nabrać tej geometrii łatwizn krzywizn oraz miłych dla dłoni krągłości, zamiast tego ma ostre krawędzie, miast aksamitu gruby papier ścierny, niemiłosierny w swym oporze, ale z ukrytym osierdziem najgładszego stanu - uświęcającej Łaski.

8. Niezbędny jest Inny, sekretny przywódca realnej opozycji, która naprawdę sprawuje władzę, nie rządząc ułudą tak, jak obecne pospolite ruszenie spod znaku Gryfa i gryfu, ale podejmując wybory: Boga, Człowieka, Państwa, Rodziny, Etyki, Kultury, Historii i Przyszłości, i to dla dobra obu stron sporu.

9. Grunt to stworzyć w sobie poczucie związku zawodowego ludzi prawdziwej pracy, niewidzialnej, ukrytej w próżnowaniu, w opróżnieniu się z wszelkich pozornych robót, Solidarności 2.0. w odmiennej Samotności, jak autentyczna matura na tajnych kompletach z wykorzystaniem całej infoinfrastruktury, nie tylko tych przesławnych pieśni pełnych pleśni do pokrytej patyną Mateczki, Macierzy na mosiężnym ryngrafie, choć do Niej najsamprzód, potem jednak cała ta immersja z interfejsami materializującego się natychmiast Logosu, rzecz jasna nie za naszą sprawą, a czyją to? a to już sami stanowczo wywalczmy, Synowcze!

10. Tracić wszystko, co się osiągnęło, wielką jest zaletą, więc wyobraziłem sobie, że zniknęły nagle z ekranika dotychczasowe słowa tego hipertekstu, czy mam je w swojej naiwności odtwarzać, rekonstruować po ślepych śladach myśli ¿ to już lepiej stworzę coś absolutnie odmiennego, n.p. Nowe Państwo, jakby tamtego nie było, bo pozbyłem się wraz z ja wszystkich jego dróg, ale nie samej Drogi, ona dalej prowadzi mnie, takiego jakim jestem, i ty też tu jesteś, jako odmienny mój Inny, a nawet Inna, bo taka jesteś, dla siebie przede wszystkim.

11. Opłotkami przechadza się Mistrz, bo to nie on siebie pisze wielką literą, jest odważny swym szeptem, a nie wrzaskiem, i nie ze strachu, a ze staranności peregrynuje po peryferiach, więc gdybyś chciała od niego konkretu, zaglądnąłby do twych garnków, co też szykujesz mężowi i dzieciom, nienasycony i szczęśliwy, że też złożył śluby, ale ascezy, małżeństwa z głodem, ubóstwem i cieniem, wędrowiec zawsze na skraju w swoim kraju, moja centralna pisania Postać.

12. Drobnymi kropelkami, strużkami, falą i tsunami zalewa nas zawartość Morza Dojrzewającego, nas przekonanych o pogodzie na co dzień, na cudzie opierających swoje życie całe, aż może już dojrzeć owo morze, owoc tajemnej pracy racjonalnych żywiołów i rozkwita kwiatami, światami ukwiałów, z posadzonego ząbka czosnku wyrasta chrząstka, cząstka, a potem cała szczęka potwora darmozjada, masowo pałaszującego powielonych ludzi, przezornie przerobionych w przezroczyste płaszczki.

13. Równowaga żywiołów dwuznacznego państwa: gdy rodzi się twardy ruch troskliwego satrapy, miękną mu nogi na widok ludzi-choin podchodzących pod kasztel kancelarii, a na każdym włosku anielskim zawieszona, odrobinę odpustowa i troszkę śmieszna, bombka humorysty- terrorysty, i nagłe zrozumienie przepowiedni: więc to się nazywa "zabić śmiechem"!

14. Odkryj realny sztandar Polski: czy nie ma trzech barw Matki ziemi ¿ na górze w kolorze morza, w centralnym pasie grynszpan równin, a w dolnej strefie wolność wyboru z ustalonej palety niewymiernych gór: zimą bądź wiosną, latem lub babim latem.

15. Gruba jest warstwa wody, a jakby nie było jej wcale, tak jest przeczysta, taka przenajświętsza; a dno to ułuda płaszczyzny, bo tak naprawdę to otchanna głębia litej bryły, błyskawicznie blaknący obraz pokutnej geometrii, zwróconej w minus nieskończoność.

16. Adaptacja jest dobra jeśli ma granice, bo nadmierna atencja dla atrakcyjności, dostosowanej do aktualnych atrybutów aparycji prowadzi do anoreksji, a ta wiąże się abnegacją, która wywołuje abominację u obcych, więc na końcu jest anihilacja tych, którzy chcą być liderami w miłym dla innych mimetyzmie, tak aby po zerowaniu zyskiwali zapoznani i zawsze zostawali zwycięzcami.

17. Przyjazność w Tobie przyciąga przyjaciół, coraz ich większa pojawia się liczba, aż wszyscy jawią się tacy przyjacielscy, a już najbardziej rzesze nieprzyjaciół, i właśnie wtedy pojawia się w tobie nieprzyjaźń i wszystko wraca do początku, do Ciebie.

18. Rozsądek podpowiada: nie wbiegać na scenę, jeśli się jeszcze nie zna swojej kwestii; nie wbiegać na scenę, jeśli zna się na pamięć swoją rolę, ale wciąż brzmi się sztucznie; nie wbiegać na scenę, jeśli opanowało się w pełni warsztat aktorski, rola jest gotowa, ale to wciąż obca postać dramatu; a wbiegnijże od razu na tę scenę, tu już się przekonasz, co i jak, bo i tak z niej spadniesz, jak wszyscy!

19. Awansujesz jak bombka na pachnącej choinie ustawionej w hallu Zachodniego Pałacu, może nawet robisz za szpic, wszyscy zadzierają głowy do góry, wypatrując Twej nowej postaci, a ty prężysz się jeszcze wyżej, ku kasetonom z głowami obcych przodków na sklepieniu całym w najdroższym drewnie, zapominając o drzewie pod soba, aż budzisz się na wysypisku za miastem, na chwilę, bo but śmieciarza bezmyślnie cię gniecie, odzywa się chrzęst cichuteńki i powoli twój światek otula pierzynka świeżutkiego puchu.

20. Wady są absolutnie niezbędne: konieczne, aby odczuć idealne piękno, nie mogą sobą jednak przesłaniać nam piękna.

21. Duży może dużo mniej, tylko że o tym nie wie, aż przywala go ogrom bezsensownie narosłych obciążeń i dławią jego basowy głos władzy sądów liczbowe dłużyzny zadłużenia.

22. Absolut to pseudonim konkretu, każdego, dlatego razi ogólnością, a czasem wywołuje zwyczajne zapalenie spojówek.

23. Żałosne są próby panowania nad sobą, one powiodą się tylko na piśmie, a jednak pismo także wymaga opanowania, żałosne są takie próby aż do końca naszego życia.

24. Y nagłosowe w mojej polszczyźnie istnieje stale, przed każdym wyrazem.

25. Ciekawość jest siłą elementarną, więc jej energia jest przemożna, a jeżeli jest większa od naszej woli, możemy trafić do piekła, do nieba, aż do samego dna sklepienia Globu.

26. Intensywność zapachu krwi jest tak niepokojąca, że czuję ją nawet tam, gdzie nie dochodzi do wypadków, mordów, ni wojen, i absolutnie nie nazywaj tego prorokowaniem.

27. Epika akapitów to nie linia, to rodzaj wewnętrznego linienia, linki która nie jest zrzucaniem płatów martwej skóry, a dostarczaniem soczystych plastrów liter do środka, zaś to, co widoczne, to podskórne ślady organicznego procesu odradzania ja.

28. Jeśli dłoń znajduje inną dłoń, człowiek czuje się jak u siebie, bo witać innego człowieka to jak zapraszać go do swego wnętrza, a wtedy dobrze jest mieć w nim porządek jak we własnym domu, kiedy wszystko ma w nim swoje miejsce, każda rzecz lśni w świetle czystością dobrej intencji, a tę nabywa się w codziennej pracy i modlitwie, bo dłoń prawa znajduje czas dla dłoni lewej, gdy złożone są w prostym geście.

29. Elementem jest całość, element to całość.

30. Zostawić w końcu trzeba pismo, aby pozostać już na wieki niemym, ale niemota nie jest ustalona, ona jest też stopniowalna, jako, że milczenie to nie jest jej ostateczne stadium, więc co jest na najgłuchszym dnie ¿ czyżby to na nice wywrócone pytanie?

31. Ustawicznie w rytmie, myśląc o tym i nie myśląc, wydech i wdech, i wydech, bez palmy pierwszeństwa, ale z tą powitalną, w obu dłoniach, na poboczu głównego traktu w Mieście Tam, i mieście tu, i głuchej wsi, gdzie wiatr zawraca, a kot połyka własny miauk.

32. Szukałem, aby nie znaleźć, a teraz nie szukam już wcale.

33. A to litera to A!