Do wypadku doszło na początku odcinka. Na bardzo śliskiej nawierzchni, na prawym łuku Citroen polskiego kierowcy zawadził lewym tyłem o skarpę, odbił się od niej i przeleciał na dach. Na szczęście auto obróciło się jeszcze i stanęło na kołach.
Załoga wysiadła z samochodu, żeby ocenić szkody, ale siedzący na prawym fotelu Maciej Baran musiał wysiadać przez drzwi kierowcy. Cały prawy bok auta był mocno zgnieciony, a drzwi zablokowały się. Po krótkiej naradzie Kubica wsiadł za kierownicę i ruszył w stronę mety. Nie panował jednak do końca nad samochodem. Przednie zawieszenie było mocno uszkodzone i w efekcie stracił do najlepszych ponad cztery minuty.
Sam kierowca, opowiadając o tym, co się wydarzyło, nie ukrywał zdenerwowania i rozczarowania. Nie wiem jak to się stało. A właściwie wiem - tył uciekł na prawym zakręcie, wjechaliśmy na skarpę, która była coraz wyższa. Auto przewróciło się na bok, rolowaliśmy dwa razy, ale stanęliśmy na kołach. Mechanicznie auto jest w porządku, co dalej zobaczymy - powiedział na mecie.
Wcześniej Kubica wygrał pierwszy i drugi popołudniowy piątkowy OS, a na trzecim minimalnie przegrał z Czechem Janem Kopecky'm, który po drugim dniu rajdu jest liderem. Wyprzedza o 13,1 s Irlandczyka Craiga Breena i o 33,9 Portugalczyka Bruno Magalhaesa. Kubica jest dziewiąty, ze stratą 6.10,4, bowiem do jego czasu doliczono jeszcze minutę kary za spóźnienia na punkt kontroli czasu.