Mieszkańcy stolicy Wielkopolski przez ostatnie lata zdążyli do korków przywyknąć, ale mieli nadzieję, że po zakończeniu np. remontu Ronda Kaponiera w centrum miasta, przynajmniej ich część zniknie. Tymczasem ruszyły kolejne remonty, a np. na wspomnianej Kaponierze - kierowcy skarżą się na organizację sygnalizacji świetlnej, która ich zdaniem generuje więcej problemów niż przed remontem.
Sprawy z poruszaniem się po mieście wiążą się też z rozwiązaniami drogowymi, opracowanymi przez obecny zarząd miasta dla rowerzystów. Powstało więcej ścieżek, kontrapasów, ale wprowadzono tym samym więcej ograniczeń dla kierowców.
Mieszkańcy pytają często czy tramwaje i autobusy, którymi jeżdżą zaczną przyjeżdżać punktualnie. Od lat mieszkańcy północnych krańców Poznania czekają też na doprowadzenie linii tramwajowej na Naramowice.
W kampanii przed poprzednimi wyborami dyskusja i obietnice z nią związane były na porządku dziennym. W kwestiach formalnych poczyniono już pierwsze kroki, ale tramwaju jak nie było tak nie ma. Tymczasem w tegorocznej kampanii pojawiają się już kolejne pomysły na nowe linie tramwajowe czy też tzw. premetro.
W ścisłym centrum, w ciągu dnia wystarczy zatrzymać się na kilka minut przy jednym z parkingów, by naliczyć przynajmniej kilku kierowców krążących od dłuższej chwili w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Wieczorem z kolei problem powtarza się w niemal wszystkich dzielnicach Poznania.
Samochodów przybywa, ale miejsc ubywa. To niestety zmusza kierowców do częstego parkowania w miejscach, gdzie teoretycznie nie jest to dozwolone.
W Poznaniu powstał co prawda parking Park & Ride i parking pod rondem Kaponiera, ale chęci do korzystania z obu miejsc przez kierowców, są mówiąc krótko - mizerne.
Początek jesieni to czas, kiedy ten problem szczególnie daje się we znaki. Głownie w miejscach, gdzie dominuje wiekowa zabudowa. Część mieszkańców np. Wildy, Jeżyc, Łazarza czy Starego Miasta wciąż musi ogrzewać swoje domy paląc w piecach.
Pytanie zatem co z miejskim programem dofinansowania do wymiany źródeł ciepła w domach? Pytanie też co z kontrolami palenisk, np. z użyciem dronów, co od kilku lat sugerują społecznicy?
To kolejny argument, którym przerzucają się kandydaci na prezydenta Poznania. Zdaniem kandydata PiS-u, miasto nie wykorzystało właściwie możliwości współpracy z rządem w tej materii i mieszkań powstało za mało. Z obiecywanych w kampanii wyborczej czterech tysięcy mieszkań powstała niecała połowa. Pytanie co dalej?
Jakie pomysły na rozwiązanie problemów Poznania mają kandydaci na prezydenta miasta - Tadeusz Zysk i Jacek Jaśkowiak?