Nie chodzi wcale o wygłupy Janusza Palikota z gitarą czy opowieściami o patroszeniu przeciwnika. Nie chodzi też o talenty (?) wokalne pos. Kempy i Cymańskiego, kolejne gafy i pomyłki marszałka Komorowskiego ani o poncho i sombrero Pawła Poncyljusza, rzecznika sztabu lidera PiS.
Okazało się, że w umownie nazwanym starciu III i IV RP tryumfalnie jako pożądany sojusznik wróciła PRL. I cenne, jak się okazuje, nazwiska Wilczek i Gierek – kokietowane przez Jarosława Kaczyńskiego, a popierające Bronisława Komorowskiego. O głosującego rzekomo na kandydata PiS Józefa Oleksego doszło niemal do sporu… Czy to nie lekka paranoja, kiedy dwaj politycy walczący przez lata z ustrojem PRL odwołują się dziś do takich sentymentów? Przecież nie można tego brać poważnie!
Krotochwilny Bronisław Komorowski uznał się za zwycięzcę debatowego dwójmeczu, którego połowę – przegrał. Drugą połowę, dodajmy, tę bliższą wyborów. Dowcipny Jarosław Kaczyński z kolei okazał się skrytym zwolennikiem wolności gospodarczej ze schyłku poprzedniego ustroju (wspomniany Mieczysław Wilczek). Co więcej – politykiem niemal lewicowym, który nie będzie już mówił "postkomuniści", bo to dziś nieaktualne.
Żartowniś Grzegorz Napieralski zaś dopiero tydzień po przegraniu pierwszej tury wyborów zorientował się, że dalsze prowadzenie kampanii wyborczej nie ma już sensu. Nadęcie wynikiem 13,68 proc podziałało na niego tak bardzo, że skierowane do swoich wyborców orzeczenie „róbta co chceta”, dziecinnie zresztą łatwe do przewidzenia - celebrował do głębokiego wieczora w środę. Tyle że wtedy mało kogo już jego zdanie obchodziło…
Poważnie śmieszne było w kampanii jeszcze kilka zjawisk; kuriozalna debata, w której debatujący nie mogą mówić do siebie nawzajem, kandydat pożytku publicznego Pawlak – jednoprocentowy, choć w randze wicepremiera, kompromitacja znanych sondaży, które wynik wyborów chciały określić przez dzwonienie do ludzi, minister zdrowia z kapelusza znajdująca pieniądze na zapłodnienia in vitro itp.
A całkiem śmieszne będzie, jak w kilka dni po wyborach wszyscy ci dowcipnisie zaczną tłumaczyć swoje kawały…