Listę naszych medalowych szans musi otworzyć Piotr Lisek - tyczkarz, który tej zimy pobił już rekord Polski fantastycznym wynikiem 6 metrów na mityngu w Poczdamie. To najlepszy w tym roku wynik na listach światowych. Zresztą kolejne najlepsze w tym roku rezultaty - 5,92 m (Cottbus) i 5,87 m (Łódź) także należą do Liska. Polakowi nie brakuje jednak zmartwień - a chodzi o dwie złamane w ostatnim czasie tyczki. O tym, jaki może mieć to wpływ, Lisek opowiedział w rozmowie z RMF FM.
Oprócz Liska trzeba pamiętać także o drugim z naszych tyczkarzy - Pawle Wojciechowskim. On co prawda w tym roku nie pokonał jeszcze bariery 5,80 m, ale może pokusić się o podium.
Na pewno większe szanse na miejsce w czołowej trójce ma 800-metrowiec Adam Kszczot. Czeka go trudne zadanie, bo eliminacje zaczynają w piątek. W kolejnych dniach czekają ich półfinały i finał. To z pewnością wyczerpujące, ale Polak jest doświadczony i potrafi umiejętnie rozłożyć siły. Na razie na światowych listach Kszczot jest 2. i wydaje się, że w jego przypadku medal jest obowiązkiem. Pytanie, co z Marcinem Lewandowskim, który nie będzie bronił mistrzostwa na 800 metrów wywalczonego w Czechach dwa lata temu, ale pobiegnie na 1500 metrów. Wśród Europejczyków może pochwalić się w tym roku trzecim czasem.
Podobnie wygląda sytuacja Sylwestra Bednarka w skoku wzwyż. Przez lata męczyły go kontuzje. Teraz znów wraca do formy, która w 2009 roku pozwoliła mu sięgnąć po medal mistrzostw świata. W tym roku zdołał już poprawić rekord życiowy. 2,33 m to na razie numer jeden światowych list i choć rywale na pewno będą naciskać, to Polaka stać na medal. O tym, kto może mu zagrozić Bednarek powiedział w rozmowie z RMF FM.
U pań w skoku wzwyż tradycyjnie w gronie kandydatek do podium wymienić trzeba Kamilę Lićwinko - aktualnie 3. w światowym rankingu. Nie robię sobie jakiejś dużej presji, ale treningi ostatnio przebiegały pomyślnie. Potwierdziły, że jestem w dobrej dyspozycji - zapewniała Lićwinko przed wylotem do Serbii.
Kolejny kandydat do podium to Konrad Bukowiecki. Kulomiot w tym roku może pochwalić się rezultatem 21,15 m, który daje mu czwarte miejsce na świecie. Otwarcie o chęci zdobycia medalu mówi za to Sofia Ennaoui, która w Belgradzie pobiegnie na 1500 metrów. W tym roku czas działa na moją korzyść. Miałam duże zaległości. Przed świętami Bożego Narodzenia skręciłam nogę i straciłam 2-3 tygodnie treningów. Dopiero na początku stycznia ruszyłam z przygotowaniami. Moja forma z każdym dniem zwyżkuje - przekonywała młoda biegaczka.
Nie można zapominać też o sztafetach 4x400 metrów. To jednak zawsze pewna niewiadoma - szczególnie w hali, gdzie na wąskiej bieżni jest mało miejsca. Jest bardzo dużo przepychanek. Można też łatwo zostać zablokowanym a wtedy trudno kogoś wyprzedzić. W tłoku łatwo zgubić pałeczkę, czy nadepnąć na linię, bo wiraże są pod kątem. Dwa lata temu w Pradze aż sześć ekip walczyło niemal do końca o podium. To był chyba najtrudniejszy bieg w jakim wystartowałam - wspomina Małgorzata Hołub, która niedawno poprawiła swoją życiówkę na 400 metrów. Zresztą dobrą dyspozycję na Mistrzostwach Polski w Toruniu potwierdziły niedawno także Iza Baumgart, Justyna Święty i Patrycja Wyciszkiewicz.