Dla wielbicieli rządów stabilnych i odważnych mam dwie informacje: dobrą i złą. Dobra jest taka, że wynik wyborów daje rządzącej koalicji spokój ducha i poczucie że tak jak jest, jest dobrze. Wyborcy wciąż dają PO palmę pierwszeństwa, a PSL-owi pokazują, że nie drażnią ich ludowcy trwający w koalicji z Platformą. A zatem żadna z partii nie ma interesu w tym, żeby wykonywać nerwowe ruchy, zrywać koalicję albo też - i tu ta gorsza informacja - ruszać do ostrego reformowania.
Nawet jeśli Platforma Obywatelska miałaby na to ochotę - a ma nieszczególną - to umocnieni wyborczym wynikiem ludowcy dadzą odpór pochopnym dążeniom np. do reformowania KRUS i wybiją je z głowy koalicjantowi. Wynik jaki zafundowali partiom wyborcy zwiastuje - moim zdaniem - roczne polityczne status quo. Wielka czwórka będzie okopywać się na swych pozycjach, z mniejszym, czy większym niepokojem przyglądać się co robią rozłamowcy spod znaku Palikota i Kluzik i czekać na rozstrzygnięcia w najważniejszej z bitew - przyszłorocznych, jesiennych wyborach parlamentarnych.