Poparcie udzielone Komorowskiemu przez Cimoszewicza to kolejny problem lewicowego kandydata do prezydentury. Nie można powiedzieć, by starzy towarzysze przesadnie go wspierali. Z punktu widzenia budowniczego formacji młodej i nie obciążonej komunistyczną przeszłością to dla Napieralskiego dobrze. Z punktu widzenia wyniku wyborczego jednak - sygnał jest zły.
Nie chodzi przecież o wygraną, a o udowodnienie wynikiem Napieralskiego, że lewica istnieje jako istotna siła polityczna. Napieralskiemu się to dzięki sprawnej kampanii udaje.Gdyby Cimoszewicz wstrzymał się ze wsparciem Komorowskiego tydzień i ogłosił je po pierwszej turze wyborów - udawałoby się lepiej. Włodzimierz Cimoszewicz wielokrotnie jednak dowodził, że jest samoistną siłą polityczną, jednoosobową partią - tak było i tym razem.
Zastanawiające jednak, czemu tak ochoczo wsparcie byłego premiera lewicy przyjmuje Bronisław Komorowski. Podbieranie głosów lewicy wydaje się na jego miejscu całkiem zrozumiałe, i z tym jednak można było zaczekać do drugiej tury.
Warto się więc zastanowić, czy zaproponowanie i wbrew PiS i PSL powołanie Marka Belki oraz oparcie się już dziś na autorytecie Cimoszewicza nie oznaczają powrotu do myśli, że wybory da się wygrać w pierwszej turze.
Jeśli tak, to obawiam się, że sztab wyborczy kandydata PO dotknęła potężna naiwność...