Coraz więcej Polaków ma bezzałogowe samoloty i helikoptery. Używają ich całkiem dowolnie, bo prawo nie nadąża za rozwojem technologii - alarmuje "Dziennik Polski".

Pierwsza szkoła dla operatorów dronów

Pierwsza we Włoszech szkoła dla operatorów dronów powstała w Rzymie. Zgodnie z nowymi przepisami, aby sterować takimi maszynami, trzeba mieć zezwolenie Urzędu Lotnictwa Cywilnego. czytaj więcej

Bezzałogowymi samolotami czy helikopterami może w Polsce sterować nawet dziecko. I to właściwie bez żadnych ograniczeń. Nasze przepisy nie nadążają za błyskawicznym rozwojem technologicznym - ocenia Tomasz Hypki, wydawca magazynu "Skrzydlata Polska".

Zgodnie z prawem bez konieczności zdobywania pozwoleń i uprawnień można kierować dronami o masie do 25 kg (tylko gdy wykorzystujemy je w celach zarobkowych, mamy obowiązek zaliczenia kursu).

Wraz z rosnąca popularnością i dostępnością tego typu sprzętu obawy budzi kwestia zagrożenia naszej prywatności. Na razie większość kupujących drony deklaruje, że zamierza robić spektakularne zdjęcia krajobrazów z lotu ptaka. Zdarzały się jednak pytania o możliwość śledzenia innych.

Interesowała się tym jedna z agencji detektywistycznych, ale dostępne u nas bezzałogowe helikoptery okazały się zbyt głośne, żeby można było prowadzić obserwację z ukrycia
- mówi Ewa Lewandowska, właścicielka internetowego sklepu z dronami.

(jad)