Na razie w Polsce to policjanci zwalczają piratów w sieci, ale oni skupiają się na tych, którzy udostępniają filmy, muzykę czy programy. W świetle prawa to oni właśnie popełniają przestępstwa.
Ktoś, kto tylko pobiera nielegalne kopie utworów łamie kodeks cywilny, koncerny i dystrybutorzy mogą więc wystąpić do takich osób o odszkodowanie. Coraz częściej to się dzieje. Kancelarie prawne przy pomocy informatyków ustalają adresy komputerów, czyli IP, występują do sądów o ujawnienie adresu i takie zgody dostają. To nie tak jak kiedyś, że piratów zatrzymywało się podczas sprzedaży płyt z łóżka polowego.
Internet pozwolił na niespotykaną jak dotąd skalę naruszeń praw autorskich. Co najmniej 80 proc. naruszeń odbywa się w internecie - uważa Mariusz Kaczmarek z Fundacji Ochrony Twórczości Audiowizualnej. Tę wojnę wciąż wygrywają piraci. Ale przeciwnik gromadzi coraz większe siły.
Od kilku lat domagamy się nowelizacji ustawy o prawie autorskim. Powinno się to stać jak najszybciej - apeluje Marek Staszewski ze Związku Producentów Audio-Video. Ustawa o prawie autorskim znowelizowana 6 lat temu już zawiera przestarzałe zwroty. Do nielegalnego kopiowania służą w niej urządzenia, ale już nie programy komputerowe, którymi tworzy się wersje cyfrowe.
W Ministerstwie Kultury pracuje co prawda specjalny zespół, ale tworzy on na razie programy i raporty. Urzędnicy na pytanie o zmianę przepisów odpowiadają: ustawiczne podnoszenie standardów ochrony praw własności intelektualnej jest koniecznością. Zaznaczają także, że Polska została niedawno skreślona z listy państw o największej przestępczości przeciwko własności intelektualnej.
Restrykcyjne przepisy uchwalono na razie we Francji i Wielkiej Brytanii. W obu krajach protestują przeciwko nim nie tylko użytkownicy internetu, ale także jego dostawcy, którzy mieliby ujawniać dane piratów. Wydaje się jednak, że restrykcyjne przepisy pojawią się także w Polsce.