Albert B. miał zabiegać o kredyt w wysokości 5,5 mln euro na cele związane z realizacją inwestycji. Nie doszło jednak do podpisania umowy, ani tym bardziej listu intencyjnego.
Mimo to oskarżeni zaczęli żądać od pokrzywdzonego kwoty 150 tys. zł. Żądania te kierowane były tak w formie pisemnej i ustnej - w trakcie spotkań i prowadzonych rozmów.