RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Karlem Rove'm po Ziobrze

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Opozycja dała się dziś powieść (a może powieźć) Giertychowi. Wicepremier wskoczył na mównicę, zażądał przerwy, reszta pomysł poparła, do wtorku mamy labę.

I o ile Giertycha rozumiem – bo on hołduje taktyce wykorzystania każdej okazji do odroczenia momentu, gdy na szyję jego i jego partyjnych kolegów spadnie wyborcza gilotyna, to po jaką cholerę wspiera go Platforma? Chyba tylko w imię emocjonalnej huśtawki, jaka panuje w jej szeregach. Akurat odczytywanie zeznań Kaczmarka mogło się dziś spokojnie skończyć – nie ma to żadnego znaczenia dla sprawy. A Dorn i tak niczego więcej już nie przeczyta. I jeśli opozycja będzie go zmuszać – to czuje, że głosowanie nad samorozwiązaniem może się przepotwornie opóźnić. Choć walkę z Ziobrą rozumiem (napisałem rozumiem, co niekoniecznie znaczy popieram). Tu cała opozycja hoduje starej zasadzie Karla Rove (do niedawna doradcy i „presidentmakera” G. Busha) - „zawsze atakuj najsilniejszą stronę przeciwnika”. Zważywszy na to, że Ziobro miał być ta najsilniejszą strona PiSu, to skuteczniejsze byłoby chyba tylko udowodnienie liderom tej partii, że są skorumpowani, albo biją na ulicy staruszki. I choć Ziobro ma wciąż świetne notowania, to mam niejasne wrażenie, że obserwujemy może i chwilową ale też i mocno pochyłą równię jego kariery.

Dalsza część artykułu pod materiałem video: