Najczęściej podrywane do lotu były śmigłowce w Poznaniu, Krakowie, Sanoku i w Warszawie. Te loty można podzielić na dwie kategorie. Połowa z nich to były loty do nagłych wypadków. Pozostałe to były loty do nagłych zachorowań - mówi Robert Gałązkowski z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Dodaje, że w tym czasie mniej było planowych lotów sanitarnych. Wszystko po to, aby w razie potrzeby zespół ratowniczy mógł polecieć do nagłego zdarzenia.