Egzekucja dokonana na amerykańskim dziennikarzu przez fanatycznych islamistów - kimkolwiek nie byłby jego brat, albo on sam - zawiera wszystkie cechy czynu terrorystycznego. Ma być wyraziście i okrutnie, ma być namacalnie, ludzie muszą sobie wyobrazić, że oni sami lub ich bliscy, są na miejscu skazańca, że jego los może spotkać w każdej chwili każdego z nas. Dzięki niespotykanemu okrucieństwu cały świat może i powinien sobie to wyobrazić.
W realizacji tego celu ważnym sojusznikiem są media. Bez nich, to okrucieństwo nie ma sensu, takich okrutnych mordów - choć dokonywanych w zasadniczo innych okolicznościach - mamy codziennie wiele. Tabloid, dodajmy polski, który drukuje zdjęcie potwierdzające triumf terrorystów - ciało skazańca z położoną na nim odciętą głową - spełnia oczekiwania morderców.
Terroryzm ma sens wtedy, kiedy istnieją "pożyteczni idioci", którzy w takich chwilach popularyzują ich dokonania, współuczestniczą w kampanii strachu przez nich zaplanowanej i prowadzonej. Dla ich celów niezbędni są także ci, którzy relatywizują ich zbrodnie, uczenie "ze szkiełkiem w oku", badają nienaganność naszej walki z terroryzmem. Chcą posadzić Kwaśniewskiego z Millerem, żeby do tej walki się włączyli. Nie mają pojęcia, że uczestniczą w przedstawieniu, którego scenariusza samodzielnie nie napisali.