Politycy liczyli, że czeka ich taka sama świetlana kariera, jak przewodniczącego i dali się zwieść obietnicom, że umowa i weksle to tylko pozory. Jeżeli tłumaczy się, że nie jest ważna, ale żeby ci nowi, którzy wchodzą myśleli, że jest ważna, to podpisz. Ja tak na słowo właśnie uwierzyłem - przyznaje się Józef Cepil.
Tłumaczy, że był szantażowany, że jeśli nie podpisze, to nie znajdzie się na liście wyborczej. A myśmy już powpłacali na konto kampanii. Pytam się, gdzie miałem iść wtedy?
Oczywiście, żaden z posłów nie uważa się za naiwnego, a jedynie za ofiarę nieuczciwości Andrzeja Leppera.