Jeden z poszkodowanych ma na całym ciele ponad sto ran szarpanych. Kobieta ma bardzo głęboką ranę głowy. Lekarze mówią, że gdyby tak pogryzione zostały dzieci, ich życie byłoby poważnie zagrożone.
Właściciel psów mieszka w zrujnowanym domu i utrzymuje się dzięki pomocy społecznej. Nie chce się jednak zgodzić na oddanie psów. W ubiegłym tygodniu władze gminy Pobiedziska zarządziły ogrodzenie jego terenu. Jednak nie udało się na czas postawić płotu.