Ataki miałyby zostać wstrzymane od godziny 13 do 16 miejscowego czasu. Władze palestyńskie miały zostać poinformowane o takiej decyzji. Izrael przekazał też informację sekretarz stanu USA Condoleezzie Rice. Zdaniem obserwatorów decyzja ta ma związek z ostrą krytyką, z jaką spotkały się akcje izraelskie w Strefie Gazy we wtorek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz wcześniejszą krytyką ze strony międzynarodowych organizacji pomocowych, głośno mówiących o "kryzysie humanitarnym" w Strefie.
Z samej Strefy Gazy w środę docierały informacje o mniejszym natężeniu operacji wojskowych Izraela, w tym m.in. o wycofaniu izraelskich czołgów i żołnierzy z co najmniej jednego sektora miasta Khan Junis na południu Strefy. Rzecznik armii izraelskiej nie chciał komentować tych informacji. Według ostatnich bilansów, od 27 grudnia zginęło ponad 600 Palestyńczyków. Izraelskie straty - według danych Reutera - wynoszą siedmiu żołnierzy i trzech cywilów.
Wczoraj wieczorem, po rozmowach z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym, prezydent Egiptu Hosni Mubarak przedstawił propozycję natychmiastowego przerwania ognia między Izraelem a Palestyńczykami. Zawieszenie broni miałoby pozwolić na dostarczenie pomocy humanitarnej cywilom, a także otworzyć drogę do negocjacji nad trwałym rozejmem. Egipt chciałby też doprowadzić do porozumienia między zwaśnionymi palestyńskimi ugrupowaniami – radykalnym Hamasem i umiarkowanym Fatahem. Poparcie dla inicjatywy wyraziła amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice, prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas oraz libijski minister spraw zagranicznych Abd ar-Rahman Szalkam.